Dzień Amerykański kl. 1- 3

IMG_5092 (1024x683)

Dzień Amerykański kl. 1- 3

Poniedziałek 6 lutego już od samego rana zapowiadał się niezwykle.

Po szkolnych korytarzach biegali kowboje i Indianie, z klas dochodził zapach świeżo upieczonych muffinków i brownies, a recepcja udekorowana była amerykańskimi flagami. Uczniowie klas młodszych radośnie (bo przecież nie będzie NORMALNYCH lekcji) rozpoczynali drugi już w naszej szkole Dzień Amerykański. Program, który tak fajnie sprawdził się w ubiegłym roku, został trochę wzbogacony i powtórzony, tak że bardziej pasowałaby nazwa „Tydzień Amerykański.” W ubiegłym roku uczyliśmy się o amerykańskich symbolach, tym razem więc wzięliśmy na warsztat American Landmarks – czyli listę niezwykłych miejsc w USA, nazw zarówno historycznych jak i geograficznych. Na lekcjach dzieci wybrały się na niezwykłą wycieczkę po USA – od Manhattanu do Grand Canyon, od Wodospadów Niagary do Przylądka Canaveral na Florydzie. Wszyscy już wiedzą, którzy prezydenci są wykuci w skałach Mount Rushmore i dlaczego Belle of Luisville wciąż pływa po Missouri River. Mam nadzieję, że wielu z naszych uczniów będzie miało możliwość odwiedzenia tych miejsc osobiście.

Wróćmy jednak do klas, gdzie na pierwszej lekcji odbywał się pokaz strojów. Nikt nie ma wątpliwości, kim są faceci w koszulach w kratę i kapeluszach, lub długowłose squaws z piórami na głowie i pomalowanymi twarzami, jednak zdarzają się stroje, za którymi kryje się dłuższa historia – mamy bankierów, koszykarzy, prezydentów a nawet Statuę Wolności czy amerykańskich żołnierzy. Wszyscy dostają brawa i czekają, kiedy będą mogli ruszyć na grę.

Po śniadaniu, dzieci z klas A i B wypadły na korytarze szkolne. Parami lub trójkami szukały złota. Aby jednak zdobyć błyszczące grudki, trzeba było wykazać się znajomością miejsc, które odwiedzali wirtualnie na lekcjach. Gorączka złota i wiedzy opanowała trzy z pięciu pięter szkoły, a w rolę sprawdzających wiedzę wcielili się trzecioklasiści. Na zakończenie gry trzeba było odwiedzić bankiera, który w obstawie szeryfa wypłacał zarobione złote grudki. W klasach cały urobek był przeliczany i równo rozdzielany pomiędzy dzieci. Ot, taki socjalistyczny akcent…

Tymczasem pozostali uczniowie w klasach brali udział w konkursie plastycznym, w którym kolorowali amerykańskie krajobrazy i postaci – efekty ich pracy można będzie podziwiać na korytarzach i w pracowniach. Oczywiście po dzwonku była zmiana i „plastycy” poczuli gorączkę złota, a młodsi mieli możliwość ochłonąć i pokolorować…

Kolejnym punktem programu były występy na sali widowiskowej. Zaczęliśmy od wspólnego wykonania piosenki „This Land Is Your Land”, po czym każda klasa na scenie wykonała swoją przygotowaną wcześniej piosenkę. Usłyszeliśmy historyczne „Yankee Doodle” i „Oh, Susanna”, jak i współczesną balladę Johna Denvera „Country Roads.” Było przebojowo wykonane „You Are My Sunshine” i „I’m In The Lord’s Army”. Klasa IIa zaskoczyła wszystkich układem tanecznym do piosenki „Down By The Bay”, a IIIc żywiołowo wytańczyła „Every Move I Make”. Nasi zagraniczni goście byli pod ogromnym wrażeniem występów. Po piosenkach mieliśmy okazję spotkać się z Panem Richardem, który opowiedział nam o swojej rodzinnej Kalifornii, pracy dla firmy Apple i młodości spędzonej na desce surfingowej.

Po emocjach na sali widowiskowej wszyscy jednodniowi Amerykanie udali się na stołówkę, aby uraczyć się do woli typowym amerykańskim daniem – pizzą!

Na zakończenie Dnia Amerykańskiego tych, którzy nie spali na lekcjach i którzy zdobyli najwięcej złota dla swojej klasy czekała jeszcze jedna niespodzianka – przejażdżka prawdziwym amerykańskim samochodem policyjnym. Krótka rundka dookoła szkoły, sygnały na dachu i syrena były dość niecodzienną atrakcją. Nawet nasz ksiądz kapelan, który niejedno w życiu widział, pokiwał głową komentując: „Gdzie w Warszawie jest druga taka szkoła, w której dzieci w czasie lekcji jeżdżą amerykańskim wozem policyjnym”.

Podsumowując, atrakcyjna formuła Dnia Amerykańskiego sprawia, że możemy dzieciom przekazać dużo treści związanych zarówno z historią jak i kulturą amerykańską, której symbolem nie są bynajmniej jeansy i hamburgery, tylko patriotyzm, wolność i zaradność. Piosenki to nie tylko śpiew, ale i omówienie tekstu, nowe słówka i konstrukcje językowe. Mam nadzieję, że z roku na rok będziemy wzbogacać formułę „Dni Językowych” – może czas już na Australię?

POWRÓT