Dzień Amerykański

dzien_amerykanski_2015_2016_ghg13

Dzień Amerykański

Środa 24 lutego zaczęła się nietypowo. Zamiast codziennych mundurków szkolnych na korytarzach i w klasach zaroiło się od Indian i kowbojów. Lekko przestraszeni uczniowie klas starszych dopytywali się, cóż to takiego? Kolorowe i rozbiegane klasy pierwsze, drugie i trzecie zaczęły właśnie świętować Dzień Amerykański.
Od kilku tygodni nauczyciele języka angielskiego uczyli dzieci o Rewolucji Amerykańskiej, prezydentach i symbolach USA – każda klasa uczyła się również tradycyjnych piosenek amerykańskich.
Już po raz trzeci w naszej szkole zorganizowano Dzień….  no właśnie; dwuletnie rządy Brytyjczyków skończyły się i rewolucja przygotowywana w klasach wylała się na korytarze szkolne. Podczas gdy część dzieci przygotowywała w klasach rysunki, quizy i układanki związane z USA, druga grupa brała udział w grze, w której jednodniowi Amerykanie mieli możliwość zaprezentowania swojej wiedzy o USA. W nagrodę za prawidłową odpowiedź na fladze amerykańskiej pojawiała się gwiazdka – znak, że kolejny stan dołączył do USA.
Na strudzonych pracą plastyczną i uganianiem się po preriach i górach (czytaj: schodach i piętrach) naszej szkoły czekał w klasach poczęstunek – również typowo amerykański – było słodko, tłusto i skropione coca-colą. Na (miłe) wspomnienie zasługuje saloon zorganizowany na ostatnim parapecie w klasie IIc – ilość zgromadzonych tam napojów gazowanych starczyła na popijanie do końca tygodnia.
Napojeni i na-cukrzeni Amerykanie udali się do odpowiednio przystrojonej sali widowiskowej na śpiewanki. Zaczęło się od wspólnego odśpiewania America The Beautiful, po czym każda klasa prezentowała – entuzjastycznie i żywiołowo – swoją piosenkę.  Było skocznie i wesoło – była też okazja do prezentacji strojów – wszystkie były bardzo pomysłowe – oprócz Indian i kowbojów kryli się agenci FBI i CIA, sportowcy i postaci historyczne. Był nawet Charlie Chaplin i dwie (tak, dwie!) Statuy Wolności – w wersji męskiej i tradycyjnej.
Pod koniec Dnia Amerykańskiego każda klasa dostała pamiątkową flagę amerykańską – podarunek od Ambasady USA w Warszawie, a najlepsi w grze samoprzylepny certyfikat „Made In The USA” – na znak przydatności i zaradności.
Na zakończenie warto dodać, że pomimo iż Indianie pochodzili z wrogich szczepów, a w klasach cola lała się strumieniami, nie zanotowano poważniejszych naruszeń porządku publicznego, o czym poinformował w specjalnym komunikacie lokalny szeryf.
Howgh!  See you next year!
POWRÓT