Laboratorium szalonych naukowców z 3a

labszalnauk-2017

Laboratorium szalonych naukowców z 3a

Trzynastego listopada pojechaliśmy na wycieczkę do Teatru 6 piętro na spektakl pod tytułem „Klub szalonych naukowców”. To przedstawienie zostało stworzone przez reżysera, który jest nauczycielem fizyki. Zyskało ono sławę na całym świecie. W tym roku to niezwykłe widowisko  dzieci mogą po raz pierwszy oglądać w Polsce.

Na scenie teatru zobaczyliśmy wielkie laboratorium.  Rozpoczęliśmy podróż do fascynującego świata kolorowych probówek, menzurek, buchającej piany, syczących błyskawic płynących przez ludzkie ciało, przebijających balony, latających talerzy, rozpadających się róż jak szkło.

Aktorzy pokazywali eksperymenty z różnych dziedzin nauki. Dzieciom szczególnie podobała się cewka Tesli. Generuje ona wysokiej częstotliwości wyładowania elektryczne przypominające błyskawice. Towarzyszy  im nieprzyjemne syczenie, piski i trzaski.

Aktorzy dotykali wyładowań własnymi rękami. Energia przepływała przez ich ciała i rozświetlała trzymane przez nich miecze, plazmę w szklanych kulach. Mgła na stole i ogromny wybuch azotowy to tylko nieliczne z atrakcji, które mieliśmy okazję oglądać.

Widzieliśmy także theremin (instrument muzyczny), na którym można grać bez dotyku. Ruch ciała ludzkiego tworzy i zarazem moduluje wydawane przez niego dźwięki. Przypominają one w swym brzmieniu wycie, jęk, gwizd, piłę, flet. Instrument ten ma szerokie zastosowanie w tworzeniu ścieżek dźwiękowych do filmów.

Finał przedstawienia był niezwykły. Aktorzy rzucali na widownię gigantyczne, długie balony. Wszystkie dzieci piszczały i próbowały schwytać latające balonowe makarony.

Później rozpoczęło się bombardowanie widowni działami z których wyskakiwały okrągłe chmury powstające z sublimacji suchego lodu. Dzieci  skakały i próbowały je łapać. Niestety po kilku sekundach rozpływały się na widowni.

Po przedstawieniu wyszliśmy na korytarz. Tam stali chemicy, którzy pokazywali inne eksperymenty. Pompowali balony dwutlenkiem węgla. Spadały one szybciej od tych napompowanych powietrzem. Wybranym osobom pozwalali brać do rąk suchy lód. Robili bańki mydlane. Na pożegnanie poczęstowali nas smoczymi drinkami. Zawierały one  suchy lód ( – 79°C ) oraz sok jabłkowy. Były smaczne. Wyglądały jak gejzery, które za chwilę wystrzelą w górę. Piliśmy je przez słomkę, żeby się nie poparzyć. Zmęczeni, pełni wrażeń wróciliśmy do szkoły.

POWRÓT