Opowieść o Matce Marcelinie, która jak nikt rozumie dzieci

MPP01475585 (683x1024)

Opowieść o Matce Marcelinie, która jak nikt rozumie dzieci

Opowieść klasy 4a o Matce Marcelinie, która jak nikt inny rozumie dzieci

Dzień Patronki Szkoły bł. Matki Marceliny przypada w dniu 16 stycznia. W tym dniu jednak chorowała prawie połowa młodych aktorów z klasy 4a (ich wychowawczyni też). Przedstawienie pt. „Kuferek niebieski” przeniesione zostało na czwartek 2 lutego. Długo oczekiwana opowieść o tej wielkiej polskiej mistyczce i założycielce zgromadzenia podkreślała wyjątkowość świątecznego dnia poświęconego osobom konsekrowanym.

Przedstawienie rozgrywało się w dwóch planach równocześnie. Jeden – współczesny – to studio filmowe, w którym odbywał się program o błogosławionej Marcelinie Darowskiej. Tytuł spektaklu „Kuferek niebieski” nawiązywał do specjalnej walizeczki, z której dziennikarz prowadzący wyjmował kolejne skarby – znaki Matki Marceliny, związane z jej życiem, nauką, wskazówkami dla ludzi współczesnych. Było tam piórko z nieba, kwiatek z ogrodu w Szulakach, stary zeszyt szkolny, ale także odznaka żołnierska ułanów jazłowieckich oraz … czekolada dla przepadających za nią dzieci. Mateczka pojawiła się na scenie jako dziewczynka biegająca po szulackim parku, uczennica odeskiej pensji, a potem już jako założycielka polskiego zgromadzenia, które odważnie zaczęło pracę w zrujnowanym pałacu w Jazłowcu.

„Poszłam siać do Polski i wzeszło…” – Matka Marcelina troszczyła się o duchowy rozwój wspólnoty sióstr i uczennic nowych szkół. To ona sprowadziła z Rzymu kolejne kopie rzeźby Maryi Niepokalanej dłuta polskiego artysty Tomasza Sosnowskiego. Tę historię także ukazano w spektaklu. Dzieci przedstawiły losy bitwy pod Jazłowcem, która dała nazwę 14 Pułkowi Ułanów. Po śmierci Matki powołane przez nią szkoły znalazły się pod jej specjalną opieką – i tak jest do dzisiaj, o czym przekonani są młodzi wykonawcy sztuki o Patronce swojej szkoły.

Spektakl wzbogaciły pieśni o Matce Bożej Jazłowieckiej, Matce Marcelinie, także pieśń „Kiedy Bóg wypowiedział me imię”, a ponadto radosna, finałowa piosenka pt. „Dzieci”. Młodzi wykonawcy tańczyli, a powstanie szkoły w Jazłowcu ukazali w formie pantomimy. Wykazali się dojrzałością i poważnie podeszli do swoich aktorskich zadań.

Po południu z radością wystąpili dla zaproszonych przez siebie gości – księdza kapelana, rodziców, rodzeństwa, a przede wszystkim Babć i Dziadków, którym złożyli serdeczne życzenia. Po spektaklu zebrali się jeszcze w jadalni szkolnej na słodkim poczęstunku. Był to dzień, na który większość z nich czekała z bijącym sercem.

POWRÓT