Śladami pierwszych Piastów i nie tylko… (zielona szkoła klasy 5b)

Śladami pierwszych Piastów i nie tylko

Śladami pierwszych Piastów i nie tylko… (zielona szkoła klasy 5b)

Klasa 5b na swoją tegoroczną zieloną szkołę udała się do kolebki państwa polskiego,  do Wielkopolski. Nasza baza noclegowa mieściła się u Sióstr Sacre Coeur w Pobiedziskach. Spędziliśmy tam cudowne 6 dni od 6 do 11 czerwca.
W drodze do Pobiedzisk zwiedziliśmy Strzelno, gdzie znajduje się romańska Rotunda św. Prokopa z XII wieku oraz Bazylika św. Trójcy z przełomu XII i XIII wieku, w której znajdują się słynne na całym świecie romańskie kolumny z płaskorzeźbami ukazującymi cnoty i grzechy główne. Jest to zabytek klasy zerowej!  
W poniedziałek pojechaliśmy do Poznania. Nasze poznawanie tego miasta zaczęło się od Ostrowa Tumskiego, czyli Wyspy z Katedrą. Znajduje się tu pierwsza i najstarsza polska katedra, której pierwszy budynek stanął w latach 80 X wieku. Jest ona miejscem pochówku pierwszych władców Polski i jednym z kilku przypuszczalnych miejsc chrztu Mieszka I. Obecna gotycka katedra powstała w XIV – XV w., częściowo odbudowana i regotyzowana po zniszczeniach II wojny światowej. Zobaczyliśmy tu m.in. romańskie podziemia, w których znajdowały się pierwsze groby naszych władców: Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Pan przewodnik oprowadził nas też po katedrze opowiadając jej historię i pokazując najciekawsze i najcenniejsze zabytki, np. znajdujący się w prezbiterium poliptyk z przełomu XV i XVI wieku, złotą kaplicę czy gotyckie naścienne malowidła ukazujące apostołów.
Z Ostrowa Tumskiego udaliśmy się na poznański rynek. Zbliżała się godzina 12 w południe, więc przewodnik od razu zaprowadził nas w dogodne miejsce, byśmy mogli zobaczyć poznańskie koziołki, które w samo południe wychodzą ze środkowej wieżyczki i przez minutę trykają się rogami. Oczekując na to widowisko, poznaliśmy legendę z nimi związaną, a także historię poznańskiego rynku. Później udaliśmy się do bazyliki kolegiackiej Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i św. Marii Magdaleny. Jest to przepiękny przykład sztuki barokowej w Polsce. Zobaczyliśmy też czerwoną salę w kamienicy Raczyńskich oraz przykład sztuki nowoczesnej, którym jest szklana fontanna. Będąc w Poznaniu oczywiście nie mogło obyć się bez jednego z symboli Poznania, czyli świętomarcińskich rogali . Po zwiedzeniu rynku i przylegających uliczek podjechaliśmy jeszcze na słynną poznańską Maltę, gdzie na sztucznym Jeziorze Maltańskim odbywają się światowej rangi regaty i zawody wioślarskie.
We wtorek pojechaliśmy do Puszczykowa oraz do Rogalina. W Puszczykowie znajduje się Dom – Muzeum Arkadego Fiedlera – pisarza i podróżnika. Była to fascynująca „podróż” po tajemniczych zakątkach świata, spotkanie z groźnymi drapieżnikami i jadowitymi pająkami oraz z kulturą i zwyczajami mieszkańców odległych afrykańskich czy południowoamerykańskich ziem. Dużą atrakcją było też zobaczenie repliki statku Santa Maria, na którym Krzysztof Kolumb dopłynął do wyspy San Salvador odkrywając nowy, nieznany do tej pory ląd.
Z Puszczykowa udaliśmy się do Kompleksu Pałacowo – Parkowego w Rogalinie. Jest to była rezydencja zasłużonego dla Polski rodu Raczyńskich. Pani przewodnik oprowadziła nas po pałacu, opowiadając historię rodu. Przepięknie zdobione wnętrza zachwyciły nas, jednak największe wrażenie zrobiła na nas pałacowa biblioteka. Podczas spaceru po parku zwiedziliśmy powozownię oraz zobaczyliśmy słynne dęby rogalińskie upamiętniające legendarnych Lecha, Czecha i Rusa.
Wracając do Pobiedzisk zatrzymaliśmy się w Skansenie Miniatur Szlaku Piastowskiego, gdzie mogliśmy zobaczyć najważniejsze zabytki Wielkopolski.  Prezentowane w parku miniatury są wykonane w skali 1:20.   
Kolejny dzień, czyli środę, spędziliśmy w Biskupinie i Dziekanowicach. Zwiedzanie Biskupina rozpoczęliśmy od części muzealnej, w której pani przewodnik zapoznała nas z historią osady, okolicznościami jej odkrycia. Potem na mini poletkach zobaczyliśmy, jakie rośliny mieszkańcy osady mogli uprawiać  w zagrodzie, jakie hodowali zwierzęta. Druga część naszej wizyty w osadzie stanowiła lekcja muzealna na temat „Życie codzienne w osadzie biskupińskiej”, która odbyła się w jednej z zrekonstruowanych chat. Były to bardzo ciekawe zajęcia podczas, których zobaczyliśmy, jak mieszkano w Biskupinie, co znajdowało się takiej chacie. Mogliśmy też przebrać się w stroje, które mogli nosić mieszkańcy Biskupina, obejrzeliśmy narzędzia, których mogli używać w gospodarstwie domowym, na polowaniu i w polu. Poznaliśmy zasady wypiekania pszennych chlebków i sami mogliśmy zmielić zboże, zagnieść ciasto i takie podpłomyki na ogniu upiec. Takie żywe lekcje historii uczą najwięcej, szkoda, że tak rzadko się trafiają…
Z osady sprzed 2700 lat przenieśliśmy się do dworku szlacheckiego i wielkopolskiej wsi z przełomu XIX i XX wieku, które mogliśmy zobaczyć w Muzeum Etnograficznym w Dziekanowicach. Najpierw pan przewodnik oprowadził nas po chatach wiejskich, opowiadając o warunkach życia polskich chłopów podczas zaborów i w 20-leciu międzywojennym. Po tym spacerze po skansenie udaliśmy się do dworku szlacheckiego, gdzie poznaliśmy życie codzienne tej grupy społeczeństwa.
W piątek pojechaliśmy do Gniezna, Ostrowa Lednickiego i na Pola Lednickie. Wizytę w Gnieźnie rozpoczęliśmy od katedry i przypomnienia sobie historii św. Wojciecha przy 800-letnich drzwiach gnieźnieńskich. Potem był czas na modlitwę przy relikwiach biskupa i na zwiedzanie wnętrza katedry. Z kolei w Muzeum Początków Państwa Polskiego, podczas multimedialnych pokazów, prześledziliśmy dzieje początków naszej państwowości, a oglądając zgromadzone w gablotach eksponaty, mogliśmy poznać specyfikę ówczesnego rzemiosła.
Chwilę zadumy przeżyliśmy na Ostrowie Lednickim, gdzie znajdują się ruiny romańskiego zamku z czasów Mieszka I. Jest to jedno z tych miejsc, które historycy typują, jako miejsce chrztu Mieszka. Nieopodal wyspy znajdują się Pola Lednickie, na których od 20 lat odbywają się lednickie spotkania młodych zainicjowane przez śp. o. Jana Górę OP. Tak jak młodzież podczas czuwania, tak i my przeszliśmy przez bramę – rybę zawierzając się Bożej Opatrzności.
A jak wyglądały nasze popołudnia? W tym czasie królowała piłka nożna i koszykowa, w którą mogliśmy grać zarówno na sali gimnastycznej, jak i na boisku na dworze. Było też ognisko i pieczone kiełbaski, a przy okazji opowieści o charyzmacie i pracy Sióstr Sacre Coeur. Natomiast przed snem mieliśmy seanse filmowe lub pogodne wieczory.  
Każda zielona szkoła ma swój kres i nasza też go miała. W sobotę 11 czerwca trzeba było wracać do Warszawy, choć większość z nas miała ochotę pobyt w Pobiedziskach przedłużyć o kolejny tydzień. Pożegnaliśmy się z Siostrami, podziękowaliśmy za gościnę i wyruszyliśmy w kierunku Warszawy. W drodze powrotnej zajechaliśmy na chwilę modlitwy do Lichenia.
Podróż minęła nam bardzo szybko i nim się obejrzeliśmy, już byliśmy pod szkołą, gdzie czekali na nas stęsknieni rodzice. To była bardzo ciekawa zielona szkoła. Dziękujemy naszym opiekunom p. Beacie Jędrzejczyk i p. Joannie Człapskiej.         
 
POWRÓT