Klasy 5 na Roztoczu

Kolejny już raz byłem z dziećmi z naszej szkoły na Roztoczu, ale za każdym razem inaczej je odkrywam i powiększam wiedzę na temat tej lubelskiej krainy. Tym razem wyprawa na Roztocze była niepowtarzalna za sprawą fantastycznych 5-tych klas, które zawitały na 5 dni do Krasnobrodu.

Zieloną Szkołę zaczęliśmy jednak na Kabatach w poniedziałek 27 maja wyruszając o 7 rano w stronę Koziego grodu, Lublina. Zwiedzanie tego miasta, które de facto jest moim rodzinnym grodem, gdzie się urodziłem, rozpoczęliśmy od wzgórza Zamkowego z Zamkiem Lubelskim, po czym kroczyliśmy cały czas od zabytku do zabytku Starego Miasta. Poniedziałkowe zwiedzanie w całości zostało poświęcone tej właśnie części Lublina. Oprócz wzgórza zamkowego z zamkiem, zobaczyliśmy również Bramę Grodzką, Bazylikę Ojców Dominikanów, Rynek z gmachem Trybunału Koronnego, Archikatedrę, Bramę Krakowską oraz Nowy Ratusz.

Szczególnie interesującym dla dzieci było, ale także dla mnie historyka z wykształcenia, zwiedzanie lubelskich podziemi. Zapierającym dech w piersiach było zwłaszcza spotkanie w onych podziemiach szczurołapa, który opowiadał nam niezwykle przekonująco legendy lubelskie „O czarciej łapie” i „O śnie Leszka Czarnego”. Przekonywująco, gdyż niejedna osoba wystraszyła się jego samego lub ciemnych korytarzy podziemi miasta.

Z Lublina wyruszyliśmy dalej na naszą bazę noclegową do Krasnobrodu, gdzie, jak co roku nasze klasy szkolne zatrzymują się na Zielonej Szkole w Ośrodku u Buzunów, przy ulicy Lelewela. Potężny ośrodek, dobrze wyposażony, został dobrze przez dzieci przyjęty, ale mimo to pierwsza noc upłynęła pod znakiem podniecenia. W końcu była to dla każdego pierwsza noc poza własnym rodzinnym domem …

Wtorek 28 maja poświęcony został w całości na zwiedzanie słynnego grodu hetmana i kanclerza Rzeczpospolitej, Jana Zamoyskiego. Zamość, bo o nim właśnie mowa, odkrywały klasy 5-te ze Stowarzyszeniem Turystyka z Pasją, którego dwójka przewodników występowała przed dziećmi w strojach z epoki. Autorką kostiumów, wspomnianego Stowarzyszenia i zarazem jednym z naszych przewodników, była Dominika Lipska. Ta absolwentka Instytutu Historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, opowiadała bardzo żywo i przystępnym językiem dla dzieci, co spotkało się z gorącym aplauzem na koniec zwiedzania miasta.

Program zwiedzania Zamościa był niezwykle bogaty i pomimo burzy, która rozszalała się przez moment, udało nam się go zrealizować w 100 %. Z racji, iż Zamość był ważnym ośrodkiem historycznym w dziejach naszego kraju, toteż śmiało można określić ten dzień, jako spotkanie z historią. Przewodnicy opowiedzieli nam o legendach związanych z Zamościem, z których szczególnie ważna jest „O szwedzkim stole”, czyli poczęstunku na stojąco zainicjowanym przez nietuzinkowego człowieka, wnuka Jana Zamoyskiego, Jana Sobiepana Zamoyskiego. Bardzo dużo czasu podczas zwiedzania Zamościa poświęciliśmy na Muzeum Fortyfikacji i Broni. Tam zobaczyliśmy broń i uzbrojenie od XVI do XIX wieku zlokalizowane w Arsenale, obejrzeliśmy multimedialny seans poświęcony historii miasta i twierdzy w Prochowni oraz zapoznaliśmy się z wielkogabarytowymi obiektami militarnymi ustawionymi w Pawilonie w Kurtynie.

Dla dzieci niezwykle ciekawym doświadczeniem było zwiedzanie Nadszańca, oglądanie panoramy miasta z Tarasu widokowego oraz na zakończenie poznawania tego obiektu wystrzał z armaty na plateau Bastionu VII.

Środa 29 maja była dniem zwiedzania Krasnobrodu i okolic. W Krasnobrodzie zwiedziliśmy Sanktuarium Maryjne oraz przykościelne muzeum z wystawą geodezyjno-etnograficzno-przyrodniczą. Oprócz tego innymi atrakcjami był Zwierzyniec, dawne letnisko rodu Zamoyskich, drewniana kaplica „Na wodzie”, Czartowe Pole, ruiny starej papierni. Podczas zwiedzania rezerwatu „Nad Tawią” odbyliśmy spacer nad szumami, wodospadami powstałymi z powodu pęknięć tektonicznych i wypiętrzenia progów rzecznych.

W czwartek 30 maja wybraliśmy się do Chełma, drugiego – pod względem liczby ludności – miasta w województwie lubelskim. Główną atrakcją turystyczną tego dnia zaplanowaną dla dzieci były Chełmskie Podziemia Kredowe z duchem Buchem. Ponad godzinne zwiedzanie labiryntu tajemniczych chodników wydrążonych w pokładach kredy dostarczyło uczniom 5-tych klas nie lada wrażeń. Później zrobiliśmy sobie spacer uliczkami chełmskimi po rynku Starego Miasta po drodze mijając m.in. zrekonstruowaną studnię staromiejską, Kościół Parafialny pod wezwaniem Rozesłania Świętych Apostołów, aż doszliśmy do Bazyliki pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Tam weszliśmy na dzwonnice powstałą w 2 poł. XIX wieku, z której rozpościerał się piękny punkt widokowy na chełmski gród. Zwiedzanie Chełma zakończyliśmy przepysznymi lodami, które zjedliśmy w jednej z knajpek w bocznej uliczce rynku.

Ostatni dzień Zielonej Szkoły, piątek 31 maja klasy 5-te ponownie spędziły w Lublinie. Tym razem jednak nie zwiedzaliśmy Starego Miasta koziego grodu, lecz Muzeum Wsi Lubelskiej. W tym znanym lubelskim skansenie mieliśmy zaplanowaną lekcję „Ginące zawody”, a następnie zwiedzanie całego kompleksu. Podczas lekcji edukacyjnej dzieci dowiedziały się o pracy młynarza, kowala, garncarza oraz powroźnika, a nawet naocznie przekonały się, w jaki sposób pracowali ludzie wykonujący te zawody w minionych wiekach. Razem z powroźnikiem dzieci kręciły powróz z lnu kręcąc odpowiednimi sprzętami, czy przyglądali się pracy kowala, który wykonał dla nas mini podkowę końską. Zwiedzając Muzeum Wsi Lubelskiej dzieci otrzymały sporą dawkę informacji o życiu naszych przodków podczas podstawowych sezonowych prac rolnych tj. orka konna, sianokosy, żniwa, zbiórka i obróbka lnu, wykopki kartoflane, obieraczki kapuściane.

Do Warszawy powróciliśmy na godzinę 18. Cali i zdrowi padliśmy w objęcia bliskich i sióstr przekazując na prędce zdawkowe komunikaty, że było super, fajnie i oby tak samo było za rok.

Zieloną Szkołę klas 5-tych należy uznać za niezwykle udaną. Był to czas nie tylko odpoczynku, zdobywania wiedzy o Polsce lokalnej, ale przede wszystkim integracji dzieci podczas posiłków, prób tańców, wspólnego grillowania czy przejażdżek autokarem/busem. Wspólnie spędzony czas pozwolił nam jeszcze mocniej zacieśnić więzi, za co składam serdeczne dzięki wszystkim, którzy się do tego przyczynili.

POWRÓT